księga| archiwum| ©niedziela| photo:da
ja na DA.| Last.fm| maxmodels| picassa|

Welcome into my bloodbath 2009-05-20 12:17:48

To głupie uczucie.
Jestem skonstruowana by unieszczęśliwiać, doszukiwać się problemów,
tworzyć je. Kiedy wszystko chociaż na troche ucichnie,wyskakuję z nową niespodzianką.
"zobacz, zobacz jakie to smutne"
W mojej głowie siedzą małe manipulatory, to one pociągają za sznurki,
nie chce tego,nie,nie chce zakażonych uwięzi,sprowadzania niepokoju i trwania w
przytłaczającej wrogości ja vs. ja. Walka nad wyborami.
Podążać dobrymi czy złymi ścieżkami?
Czym są te wszystkie względne pojęcia? Są nudą,przetartym schematem,
a jednak myślenie nad nimi zajmuję mi tak dużo czasu.
Odcinam się od rzeczywistości, w tej przestrzeni nie ma miejsca na moją niepewność,
 w tej głowie nie ma miejsca na rzeczywistość.
Czy tak naprawdę mam choć trochę świadomości tego świata?
Czy moje postrzeganie go różni się od tego
jak postrzegają go inni?
Żyję w izolatce,sama ją sobie zbudowałam i nie mam ochoty opuszczać tego miejsca,teraz
czy kiedykolwiek później. Rozumiesz, chcesz zrozumieć?
Ja rozumiem, daję ponosić się emocjom,
muszę wzmocnić okrywające mnie barykady by umieć to zwalczać.
Można zabić wszystko i będzie perfekcyjnie. Chcę zobaczyć to co we mnie widzisz.
Wybiorę tylko to dobro które mnie otacza,
chcę by przeniknęło do środka,wypełnij mnie,zatrzymaj i nie wypuszczaj.
Nic i nikt tego nie zmieni. Zmieniać możemy tylko my.
I zrobię wszystko by tak zostało. Dosłownie.


'Jestem przewodnikiem po Labiryncie
Monarcha proteuszowych wież
na tym zimnym kamiennym patio
nad żelazną mgłą
zatopiony w swych własnych śmieciach
oddycha swym własnym oddechem.'

skomentuj (1)

Duch porusza materie 2009-04-12 20:50:19

*
Zobaczymy, jak tam się ma moje publiczne produkowanie się.
Już sam fakt, że wybierałam szablon półtorej godziny,
świadczy o tym, że się bardzo zaangażowałam. (mhmm)
Co się dzieje? Otóż mogę powiedzieć, że dzieję się bardzo dużo.
Od wzlotów do upadków. Niektóre rzeczy, po prostu rzucają na kolana,
mają w nosie czy tego sobie życzymy.
Mają niebywały takt wybierania sobie odpowiednich momentów,
tak by móc porównać do przewracających się kostek domino.
Sypie się szybko i po kolei. Lecz, nic nie zabroni mi, neutralizować,
zacierać, odbarwiać wydźwięk na prostszy i mniej przykry w skutkach.
Presja, ciągła presja. Sprawia, że dociskasz pedał gazu i bez względu na wszystko,
pędzisz. Przekraczając dozwoloną prędkość, w końcu się rozbijasz, trafiasz do rowu
i dostajesz po każdym nerwie.
A ja? A ja jestem jak mały rozpędzony samochodzik. Tak, często to podkreślam.
Nie zważam na drogę, ślepo mknę w zauki prawości i rozumu. Zwalniam, tuż przed metą.
Te dwadzieścia metrów przed, wszystko się rozpada.
Spalone opony są nie tylko skutkiem ale i dowodem. Jak nie umiesz prowadzic, to nie siadaj
za kierownice, OK?
heh, żywcem spisane od połowy z mojego zeszytu od zapisków osobistych.
Ale dzisiaj zbyt świątecznie by pisać na świeżo.

'
Patient, just as I am, as always.
Watch the time go by, nothing left to pass by.
The minutes follow me, drunken little people work away in me.

Why won't they leave me, leave me alone?
When I don't even want me, want me.

I have to kill the words before they form my sentence.
The sentence that is me, judged by those that carry.
The patient sits in cradled arms that comfort me by strangling.'

skomentuj (1)